Kontuzje w kolarstwie wyczynowym

Jazda na rowerze to jedna z przyjemniejszych form aktywności fizycznej. Regularne wycieczki rowerowe poprawiają kondycję i przynoszą wiele korzyści zdrowotnych. Nawet u osób uprawiających ten sport wyłącznie rekreacyjnie jazda rowerem zwiększa siłę mięśni, poprawia wydolność krążeniowo-oddechową, podkręca metabolizm i pozwala zredukować stres. Rower to także świetny sposób na zrzucenie zbędnych kilogramów. Wystarczy godzina spokojnej jazdy, by spalić około 500 kalorii! To prosty (i tani) sposób na zbudowanie oraz utrzymanie wymarzonej sylwetki. Najczęściej rower służy nam do rekreacji. Coraz więcej osób wybiera go także jako narzędzie do jazdy wyczynowej. Nie ma co ukrywać – akrobacje rowerowe są w stanie dostarczyć solidnej dawki adrenaliny. Entuzjaści ekstremalnego kolarstwa górskiego muszą jednak pamiętać, że podobnie jak w przypadku innych sportów wyczynowych, również ta dyscyplina wiąże się z ryzykiem kontuzji. Na jakie urazy układu mięśniowo-szkieletowego narażeni są fani ostrej jazdy po górskich wertepach?

Downhill – z czym to się je? Kolarstwo wyczynowe

Jedną z odmian ekstremalnego kolarstwa górskiego jest Downhill (w Polsce nazywany kolarstwem zjazdowym). To bardzo dynamiczny sport polegający na indywidualnym zjeździe rowerem po stromych zboczach. Downhill wymaga od sportowca doskonałego opanowania umiejętności panowania nad sprzętem oraz świetnej kondycji fizycznej. Trasy zjazdowe nierzadko są kamieniste, wąskie i poprzecinane wystającymi z ziemi korzeniami. Głównym napędem rowerzysty jest tutaj nie pedałowanie, a grawitacja. Nie ma co ukrywać: w tym sporcie trzeba mieć głowę na karku i nerwy ze stali.

Wyczynowa jazda na rowerze a bezpieczeństwo

Osoby chcące rozpocząć przygodę z kolarstwem ekstremalnym zastanawiają się, czy taką dyscyplinę w ogóle można nazwać bezpieczną. Wszystko jest dla ludzi – i choć zjazd po stromym zboczu może wyglądać niebezpiecznie, tak naprawdę wiele zależy od nas samych. Czasami gubi nas zbytnia brawura i niedostosowanie posiadanych umiejętności do warunków. Chcemy jeździć szybciej, dynamiczniej, wykonywać coraz bardziej skomplikowane akrobacje, co często, zamiast przynosić nam wymierne efekty w postaci postępów, kończy się bolesną wywrotką. Z drugiej strony pewnych sytuacji po prostu nie jesteśmy w stanie uniknąć. Nawet jeżeli jesteśmy świetnie przygotowani kondycyjnie, mogą nam się przytrafić wypadki losowe, na które nie mamy wpływu. Jak w każdym sporcie ekstremalnym ryzyko kontuzji jest tu większe niż w przypadku sportu rekreacyjnego. Entuzjaści tej dyscypliny zwykli mawiać: „Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz”. Warto traktować to powiedzenie z przymrużeniem oka i mimo wszystko podchodzić do uprawiania tego sportu z rozsądkiem. Oprócz roweru przyda nam się kask (najlepiej z goglami), rękawice i ochraniacze na kolana.

Zjazdy, skoki na rowerze i… kontuzje

Im trudniejsze przeszkody, tym więcej frajdy z jazdy – i niestety większe ryzyko kontuzji. Upadek może przytrafić się każdemu. Najczęstszymi kontuzjami w kolarstwie ekstremalnym są otarcia i przetarcia skóry, naciągnięcia mięśni i ścięgien, skręcenia i zwichnięcia stawów i złamania. Fani wyczynowej jazdy na dwóch kółkach powinni uważać na uszkodzenia narządu ruchu z powodu zbyt intensywnego wysiłku. Kontuzje przeciążeniowe dotyczą przede wszystkim kolan i wynikają ze specyficznej pozycji ciała podczas zjazdu. Jednym z poważniejszych uszkodzeń są również złamanie zmęczeniowe. Ich przyczyną nie jest pojedyncza kontuzja lecz kumulacja licznych mikrourazów.

 

 

Autor